Wiedza i Życie 05/2006
W numerze m.in.:
Technologie
Lepsze spojrzenie na serce; Zbigniew Nawrat
Chemia
Anatomia Zapachu; Stanisław Ostrowski
Astronomia
Opieszałe Sondy; Paulina Wojciechowska, Krzysztof Bolejko
Botanika
Hydraulika drzew; Irena Szymczak, Paweł Pierański
Technika
Airbus vs Boeing; Waldemar Czerniszewski
Archeologia
Klątwa Wezuwiusza; Małgorzata Minta
Grafika
Cyfrowe krajobrazy; Jarosław Chrostowski
Fatalne skutki moich prób pozwoliły mi lepiej zrozumieć obrońców praw zwierząt. Charlie najwyraźniej uległ kompletnej dezorientacji i kiedy wołam "do nogi!" myśli, że właśnie wydałem komendę "w nogi!" i ucieka w najbliższe krzaki.
O tym, że w budowie i działaniu supermarketu nie ma nic oczywistego, przekonałem się kilka lat temu w Addis Abebie, stolicy Etiopii.
Od czasów neolitu po dzień dzisiejszy Kampania pozostaje jednym z tych regionów Włoch, które przyciągają tłumy osadników. Paradoksalnie to, co stanowi jej największy skarb, jest równocześnie jej największym przekleństwem.
Aktualne numery
05/2017
04/2017
Kalendarium
Kwiecień
28
W 1947 r. norweski podróżnik Thor Heyerdahl rozpoczął wyprawę na tratwie Kon-Tiki z Peru przez Ocean Spokojny, która miała udowodnić hipotezę, że ludzie przybyli na wyspy Polinezji z Ameryki Południowej.
Warto przeczytać
Grafika komputerowa zazwyczaj kojarzy się z wyretuszowanymi zdjęciami modeli i modelek. W rzeczywistości daje nam o wiele większe możliwości.
Piksele, wektory i inne stwory to wprowadzenie do grafiki komputerowej dla dzieci i nie tylko.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krystyna Matuszewska | dodano: 2012-05-28
Cytat bez kontekstu?

Rozmowa z prof. Witoldem Gyurkovichem o postmodernizmie w architekturze.

Przyglądając się współczesnej architekturze, dostrzegamy ogromną różnorodność, która wydaje się czymś oczywistym. Czy rzeczywiście jest oczywista? A może trzeba było dużej desperacji, aby przełamać obowiązujące schematy…

„WiŻ”: Do narodzin architektury postmodernistycznej przyczyniła się podobno desperacja architektów… 

Prof. Witold Gyurkovich: To, co się stało, jest konsekwencją rozwoju modernizmu, który zapalczywie walczył z klasycyzmem, dążąc do maksymalnego uproszczenia formy, do odejścia od dekoracji. Uznano, że czysta konstrukcja wystarczy – jest piękna, ponieważ niesie w sobie ideę geometrii, którą bardzo dobrze odbierają nasze oko i umysł. Geometria z kolei wiąże się z matematyką. Poruszając się w tych dziedzinach, dokonując kolejnych uproszczeń, możemy dojść do sześcianu, do match box-u – pudełka zapałek o proporcjach złotego podziału. Taka idea leży u podstaw tzw. architektury międzynarodowej. Można w jej ramach przytoczyć wiele przykładów znakomitych realizacji, jednak inwencja architektów dosyć szybko się wyczerpuje. W architekturze międzynarodowej dochodzi do tego, że buduje się szklane wysokościowce, w których z zasady nie można zaprojektować np. wejścia z poszerzoną futryną, gdyż wszystkie elementy powinny być określone poprzez czystą konstrukcję i funkcję. Wejście musi być jedną z tafli szkła oznaczoną kolejnym numerem. Podobnie jest z wnętrzem określonym konstrukcyjnie w sposób bardzo dobry, ale nieprawdopodobnie skrótowy. 

Powstaje więc pewien moduł, który można powielać…

Tak, modernizm jest interesujący jako element rozwojowy w architekturze, ale w momencie gdy staje się obowiązującym stylem, wręcz religią codzienności – zaczyna być hamulcem dla projektów autorskich. Cóż może zdziałać architekt – zaprojektować kolejne pudełko… Prędzej czy później musiała nastąpić kontestacja. 

Jak sugeruje Charles Jencks w „Architekturze postmodernistycznej”: „W 1972 architektura modernistyczna zeszła z tego świata jednoznacznie i z wielkim hałasem”. Jencks nawiązuje do wysadzenia zaprojektowanych przez Minoru Yamasakiego bloków w St. Louis, które wcześniej regularnie były dewastowane przez lokatorów…

Można tu się także odnieść do losów marsylskiego bloku zaprojektowanego przez Le Corbusiera, który nie został co prawda wysadzony w powietrze, lecz opuścili go mieszkańcy. Le Corbusier jako ideowy komunista wprowadził elementy podkreślające społeczny aspekt życia – wspólne pralnie, tarasy, bary. Okazało się jednak, że lokatorzy stopniowo zaczęli się przeprowadzać do domków z ogródkami – nie odpowiadał im przymusowy kolektywizm, choć właśnie w przypadku architektury modernistycznej pojawiła się dbałość o pełną infrastrukturę – ogrzewanie, ciepłą wodę, toalety… W każdym razie te przykłady nie świadczą o zaniku architektury modernistycznej – ona obecnie zaczyna się odradzać.

Czy można z kolei wyznaczyć jakąś cezurę czasową narodzin architektury postmodernistycznej? – wspomniany rok 1972 był także rokiem rozpoczęcia budowy Centrum Pompidou w Paryżu według projektu Renzo Piany i Richarda Rogersa... 

Naukowcy usiłowali sklasyfikować różne pojęcia związane z postmodernizmem. Lubię takie uporządkowanie, jeżeli czegoś szukam w swoich zbiorach bibliotecznych czy internetowych – mam jednak świadomość, że łatwo wtedy zgubić ideę, ponieważ wszystko jest wielkim dialogiem.

Możemy więc dyskutować, czy w przypadku Centrum Pompidou mamy do czynienia z konceptualizmem czy postmodernizmem. Koncepcja tego budynku przeznaczonego na muzeum sztuki współczesnej nie wynika z nowej idei (zachowano w nim modernistyczny postulat funkcjonalizmu), tylko z nowego porządku konstrukcyjnego. Projektanci postanowili wygospodarować jak najwięcej miejsca dla przestrzeni wystawienniczej. Podjęli więc decyzję, aby wszelkie instalacje: gazowe, elektryczne, kanalizacyjne, a także to, co się wiąże z komunikacją – windy, schody – wyprowadzić na zewnątrz, nadając im różnorodne kody kolorystyczne. Tak więc zewnętrzne instalacje zadecydowały o charakterze budynku, którego forma wywołała szok wśród architektów – jedni stwierdzili, że jest to rzecz chora, którą należy rozebrać, inni od razu uznali budynek za arcydzieło. 

Nie udało się ustrzec przed pewnym błędem. Przez szklane ściany widać pejzaż miasta, przenika też światło z zewnątrz. Mówi się o walorach estetycznych takiej ekspozycji, jednak zmiany pogody i związanego z nią oświetlenia niekorzystnie wpływają na odbiór dzieł sztuki. Współcześnie w przestrzeniach wystawienniczych stosuje się oświetlenie wyłącznie wewnętrzne, gdyż promienie podczerwieni mogą uszkadzać eksponaty.

Jakie realizacje by Pan wskazał jako istotne projekty architektury postmodernistycznej?

Zacznijmy od systemu amerykańskich domów towarowych BEST zaprojektowanych przez grupę SITE, których dziwna wychylona przestrzennie lub rozpadająca się architektura miała szokować odbiorcę, zaprzeczając jednocześnie idei funkcjonalizmu (choć nie – marketingu). Aby otworzyć wejście do jednego z tych domów towarowych, dozorca codziennie o szóstej rano musi za pomocą silnika elektrycznego odsuwać parotonowy element elewacji. Mamy więc do czynienia z wyraźnym dekonstruktywizmem. 

Jedną z wczesnych realizacji postmodernistycznych (1978) jest Piazza d’Italia Charlesa Moore’a w Nowym Orleanie. Instalacja wykonana przy użyciu szlachetnych materiałów zawiera zbiór demonstracyjnie przemieszanych elementów rzymskiej i greckiej architektury – antyczne kolumny, które mają bazę, trzon i głowicę, ale niczego nie podpierają, gdyż pomiędzy głowicą a belką występuje wolna przestrzeń. Jest to cytat nie na temat, cytat dowolny, cytat bez kontekstu. Te trzy zdania ukazują filozofię postmodernizmu. Narzuca się skojarzenie z Osiem i pół Felliniego – film zawiera sceny zastosowane także jako cytaty bez kontekstu, które tworzą jednak kontekst nowy – nową rzeczywistość.

Czy obiekt spełnia jakieś określone funkcje użytkowe?

Jest od nich zupełnie niezależny. Patrząc z pewnej perspektywy, ulegamy złudzeniu, że stanowi wejście do budynków znajdujących się na drugim planie. Jednak to tylko iluzja – instalację można obejść dookoła. W każdym razie nie możemy uznać takiej demonstracji za kłamstwo. Jest pewną wypowiedzią artystyczną o walorach teatralnych, scenograficznych. Klasyczna już definicja mówi, że postmodernizm stanowi próbę wyrwania się z kajdan rzeczywistości technokratycznej, że chce nadać architekturze nowe nadrzędne treści.

A którzy z architektów – Pana zdaniem – szczególnie sugestywnie wyrażają tę ideę?  

Przytoczę tu postać Franka O. Gehry’ego. Urodzony w 1929 r. amerykański architekt (o polsko-żydowskich korzeniach) w swoich najbardziej znanych realizacjach wykorzystywał jako tworzywo blachy tytanowe, które formował w konwencji akonstrukcyjnej. Materiał nie jest zbyt kosztowny, gdyż afrykańskie kopalnie sprzedają go po niskich cenach. W przypadku projektu Muzeum Guggenheima w Bilbao (1991–1997) widzimy, jak architektura współgra z naturą – w wypolerowanych wygiętych blachach odbija się niebo i granice pomiędzy nim a rzeczywistością materialną zdają się zanikać i rozmywać. O Gehrym mówi się, że przestał być architektem, a stał się stylistą. Nastąpiło pewne odwrócenie myślenia o architekturze – stylista nie zajmuje się konkretem, realizuje swój stan marzeń. Złośliwi krytycy opowiadają anegdotę, w której Gehry po przyjściu do biura wysyła swoich asystentów po puszki coca-coli. Asystenci wypijają napój, po czym gną puszki w palcach, łączą i oddają do biura projektów. Tam dopiero tworzy się właściwą architekturę, a zarobione miliony wracają do kieszeni wizjonera. Gehry nie zajmuje się drobiazgowym przekładaniem swoich wizji na konkret. 

Jak w takim razie wygląda dochodzenie do realizacji konkretnego projektu? 

Ponieważ projektowane przez Franka O. Gehry’ego budowle są akonstrukcyjne, konstruktorzy muszą później dorabiać ogromną ilość wewnętrznych podpór.

Czy na tym etapie Gehry z nimi współpracuje?

Nie, to już go nie interesuje. Bywa tak, że po skończeniu makiety wtórnie wykonuje rysunki. Patrząc na tę odwróconą kolejność działań, można się zastanawiać, czy Frank O. Gehry jest postmodernistą, czy dadaistą. Trzeba jednak przyznać, że dla wielu współczesnych koncepcji architektonicznych szczegóły ustalają konstruktorzy z biur projektów. Architekt nie może myśleć o wszystkich aspektach jednocześnie, gdyż może go to hamować.

Spośród wielu nazwisk postmodernistycznych architektów przytoczę jeszcze Jamesa Stirlinga (nazwanego pośmiertnie władcą stylów), projektanta m.in. Neue Staatsgalerie w Stuttgarcie zawierającej detale architektoniczne z różnych epok. Obiekt jest zaprzeczeniem akademickich założeń, w myśl których forma muzeum powinna być jak najbardziej powściągliwa i stanowić tylko tło dla znajdujących się tam dzieł sztuki. 

Wspomniał Pan o wybitnych projektantach, tymczasem coraz częściej można spotkać się z opiniami, że nadużywanie postmodernistycznej formuły w architekturze znów – paradoksalnie – prowadzi do powtarzalności, do zużycia się kodów, do zatarcia granicy między działaniem twórczym a kiczem.

Tak jest zawsze z każdy kierunkiem, że powstają dzieła wiodące, które określają istotę sprawy, a potem życie weryfikuje kolejne pomysły. W przypadku architektury postmodernistycznej mamy od razu fenomenalny wybuch, we wcześniejszych stylach możemy wskazać dłuższe fazy rozwoju, fazę stopniowego doskonalenia, a potem wyhamowania. Podobnie jak w astrofizyce nie możemy wyznaczać prostych linii biegnących w nieskończoność.

Ale nie można chyba zaryzykować stwierdzenia, że postmodernizm całkowicie się już wyartykułował?

Pojawiają się następne propozycje, które zaczynają funkcjonować równoprawnie. To zjawisko równouprawnienia różnych tendencji w architekturze, a także w innych dziedzinach jest na pewno zjawiskiem charakteryzującym współczesność. Powiedziałbym, że jeśli w filmie pojawi się nowy Fellini, to być może doczekamy się też nowego postmodernizmu.