Wiedza i Życie 06/2006
W numerze m.in.:
Fotoreportaż
Skąd się biorą komórki; Piotr Stanisławski
Geofizyka
Wędrujące bieguny; Weronika Śliwa
Nowe technologie
Taka prosta gra?; Zbigniew Mucha
Biologia
Gdy elektrownia szwankuje; Marek Jurgowiak
Zoologia
Płeć jak tęcza; Magdalena Tilszer
Technika
Szpieg nad każdym domem; Jarosław Chrostowski
Psychologia
Spiskowa teoria spisku; Małgorzata Minta
Ruch pomocy sobie samemu i samorealizacji przynosi w USA 8.5 mld dolarów zysku rocznie. Tylko kto komu właściwie pomaga? Według guru samorealizacji Tony’ego Robbinsa stąpanie boso po rozżarzonych węglach to doświadczenie „polegające na wierze...
Uderza niespodziewanie i równie szybko znika, pozostawiając za sobą setki zabitych. Biologiczna broń nowego typu zbiera śmiertelne żniwo od 40 lat, ale dopiero teraz naukowcom udało się wynaleźć przeciw niej skuteczną tarczę.
Prawda czy fałsz? Knowania tajnych bractw czy manipulacje specjalistów od marketingu? Spiskowe teorie dziejów właśnie przeżywają swój renesans.
Na nogach korki z poliamidu, na plecach chłodząca ciało koszulka. I piłka - nie dość, że z tworzyw niemal kosmicznych, to jeszcze nafaszerowana elektroniką.
Aktualne numery
08/2017
07/2017
Kalendarium
Sierpień
23
W 1966 r. sonda Lunar Orbiter 1 wykonała pierwsze zdjęcie Ziemi z orbity Księżyca.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2012-05-25
Człowiek zmieszany i trochę wstrząśnięty

Rzadko się zdarza, by prestiżowe czasopismo naukowe „Nature" musiało kogoś przepraszać, a jeszcze rzadziej - by przepraszało cały naród, w dodatku od dawna wymarły. Jednak tak właśnie było po artykule, w którym opisano próby odczytania genów Tajnów - pierwszych ludzi napotkanych przez Kolumba na kontynencie amerykańskim. Implikacje tej niezwykłej historii sięgają znacznie dalej - pierwsi ludzie, którzy opuścili Afrykę ponad 50 tys. lat temu, nie tylko spotykali przedstawicieli innych gatunków hominidów, ale też się z nimi dość intensywnie krzyżowali, a my jesteśmy owocem tych mezaliansów.

Gdy Kolumb ze swą załogą zacumował u wybrzeży niewielkiej wysepki w archipelagu Bahamów. Tubylców, którzy go przywitali, nazwał - jak wiadomo, przez pomyłkę - Indianami. Nazwa, choć absurdalna, bo odwołująca się do Indii, przyjęła się tak dobrze, że dziś obejmuje wszystkich rdzennych mieszkańców obu Ameryk, z wyjątkiem Eskimosów (Inuitów). Owi Indianie z Bahamów należeli - wraz z mieszkańcami wszystkich wysp Wielkich Antyli (Portoryko, Jamajka, Kuba, Hispaniola) i północnych Małych Antyli (Wyspy Dziewicze i Montserrat) - do grupy etnicznej zwanej Tajnami. (Południowe Małe Antyle zamieszkiwał spokrewniony lud - Arawakowie, który przetrwał do dziś, choć tylko na kontynencie). Tajnowie mówili różnymi odmianami majpurskiego i choć to język dawno wymarły, sporo wyrażeń trafiło do Hiszpanii, a stamtąd do całej Europy. Dziś jeszcze, nawet w polszczyźnie, można je usłyszeć. Takie słowa, jak „hamaca", „kanoa", „tabaco", „savanna" czy „juracan" (czyt. hurakan) są zrozumiałe bez tłumaczenia.

Początkowo kontakty z Tajnami przebiegały poprawnie, a Kolumb entuzjastycznie ich oceniał w liście do króla Hiszpanii: „Wymienialiśmy się z nimi dobrami, a oni dawali nam wspaniałomyślnie wszystko, co mieli, i okazywali radość, gdy widzieli, że jesteśmy zadowoleni. Są dobrzy i szlachetni i nie wiedzą, co to występek. Mogę zapewnić Waszą Wysokość, że na całym świecie nie znajdziesz lepszych ludzi. Kochają swoich bliźnich jak samych siebie, a ich język brzmi jak najsłodsza melodia".

Niestety, potem było już tylko gorzej. Miejscowi, zmuszani przez hiszpańskich kolonizatorów do płacenia wysokich danin w złocie, okrutnie karani, gdy nie potrafili się z tego wywiązać (dłużnikom obcinano ręce i pozostawiano, by się wykrwawili), dziesiątkowani przez zarazki, na które nie byli odporni, masakrowani podczas kolejnych powstań, w szybkim tempie wymierali. Nie wiadomo, jak liczna była ich pierwotna populacja - szacuje się, że samą Hispaniolę (Haiti i Dominikanę) zamieszkiwało od 100 tys. do miliona osób, a na Jamajce i Portoryko być może nawet po pół miliona. Ale już po 30 latach od pierwszych kontaktów populacja Tajnów skurczyła się o 80-90%, w 1507 r. oceniano ich łączną liczbę na 60 tys., a pod koniec XVI w. figurują w dokumentach hiszpańskich jako lud wymarły, choć wzmianki o nich pojawiają się w różnych zapiskach jeszcze do XIX w.

W początkowym okresie kolonizacji Hiszpanie przyjeżdżali na Karaiby bez kobiet. Natura nie znosi jednak próżni i w 1514 r. - co wynika ze spisu - aż 40% hiszpańskich mężczyzn na obszarze Dominikany miało już tubylcze żony. Z tych związków rodzili się mestizo (nie uważano ich już ani za białych, ani za Tajnów), którzy wiązali się ze sobą i ze sprowadzanymi masowo z Afryki czarnymi niewolnikami. Tak z czasem ukształtował się swoisty, trójrasowy, kreolski typ mieszkańców tej i innych wysp Karaibów. Dziś cała populacja archipelagu jest silnie wymieszana genetycznie, kulturowo i językowo, a powstała na tym potrójnym podglebiu tożsamość zachowała ślady wszystkich trzech pierwiastków, choć ten miejscowy, indiański, wydawał się do niedawna jedynie wspomnieniem z dawnych wieków.

Marcin Ryszkiewicz