Wiedza i Życie 10/2015
W numerze m.in.:
Paleobiologia
Kto zabił mamuty?; Andrzej Hołdys

Technika
Supermoce na zawołanie; Kamil Nadolski

Historia
Owoc niezakazany; Katarzyna Sokołowska

Społeczeństwo
Czas wyborczych zalotów; Magdalena Nowicka

Społeczeństwo
Trzy twarze smoka; Łukasz Kosowski    
Przeszło 100 lat temu udowodniono, że światło wywiera ciśnienie na powierzchnię, którą oświetla. W XX w. inżynierowie musieli brać ten czynnik pod uwagę, projektując trajektorie sond kosmicznych. Jednak  dopiero teraz, w XXI w., naukowcy zaczynają dostrzegać, jak wielkie możliwości otwiera przed nami zjawisko ciśnienia światła i jak można wykorzystać je w podboju kosmosu.
W ciągu roku z głębi Ziemi trafia na jej powierzchnię średnio około miliarda ton lawy i popiołów – a to tylko część materiału produkowanego przez wulkany. Materiału, który ostatnio przyciąga coraz większą uwagę nanotechnologów.
Starożytni Grecy i Rzymianie uważali je za łzy bogów lub odłamki spadających gwiazd. Diamenty... brylanty – ileż emocji może się kryć w minerale o tak prostej budowie chemicznej. Węgiel plus ewentualnie śladowe ilości dodatków – tylko tyle i aż tyle.
Srebrny Glob przyciąga naszą uwagę zwłaszcza w czasie pełni, np. kiedy wisi nisko nad dachami i wydaje się dużo większy niż zwykle. Potem szybko o nim zapominamy. Warto jednak poświęcić mu trochę więcej czasu.
Aktualne numery
05/2017
04/2017
Kalendarium
Kwiecień
30
W 2010 r. w Oddziale Informatyki Polskich Kolei Państwowych wyłączono ostatni działający w Polsce system teleprzetwarzania opartego o komputer Odra 1305.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-06-13
Sekret Gór Gamburcewa

Tego pasma górskiego, choć rozmiarami dorównuje Alpom, nie znajdziecie na żadnej mapie świata. I nic dziwnego. Jego wierzchołki znajdują się 600 m pod lodem.

"Te góry są dla nas zagadką i wielkim wyzwaniem. To jedyne na Ziemi tak duże pasmo górskie zatopione całkowicie w lodzie" - mówi Robin Bell, badaczka z instytutu geofizycznego Lamont-Doherty Earth Observatory przy Columbia University w Nowym Jorku. Bell była jednym z szefów niecodziennej ekspedycji na Antarktydzie, zakończonej pod koniec stycznia tego roku. Projekt nosił nazwę Antarctic Gamburtsev Province (AGAP). Mieszkający w namiotach naukowcy musieli wytrwać kilka tygodni w rejonie, gdzie temperatura rzadko podnosi się powyżej -40 °C. Teraz w swoich macierzystych uczelniach zajmują się analizą zebranych danych. Upłynie jednak wiele miesięcy, zanim będą mogli pochwalić się pierwszymi szczegółowymi wynikami - zapewne poznamy je najwcześniej pod koniec roku. Przełomem jest już to, że w jednym z najmniej gościnnych miejsc na planecie, jakim bez wątpienia jest Antarktyda Wschodnia, udało się przeprowadzić badania z takim rozmachem - wzięło w nich udział kilkadziesiąt osób z sześciu państw.

Celem tej prowadzonej z poświęceniem eskapady, która zyskała rangę sztandarowego projektu 4. Międzynarodowego Roku Polarnego, były ukryte pod lodem góry. Nie jakieś tam niewielkie pagórki, ale prawdziwy łańcuch górski długości około 1200 km ze szczytami przekraczającymi 3 tys. m n.p.m. To takie antarktyczne Alpy. Mimo tak dużych rozmiarów, nazwy tego pasma z oczywistych względów nie znajdziecie na żadnej mapie przedstawiającej powierzchnię ziemskiego globu. Aby tak się stało, czasza lodowa Antarktydy musiałaby schudnąć o około 2/3 km. Wtedy spod lodu wyłoniłyby się wierzchołki głównych szczytów pasma, które Rosjanie pół wieku temu nazwali Górami Gamburcewa, honorując w ten sposób jednego ze swoich wybitnych geofizyków.

Nie taka płaska

Odkrycie Gór Gamburcewa zmieniło wcześniejsze wyobrażenia na temat ukształtowania podłoża lądolodu pokrywającego Antarktydę Wschodnią. Sądzono bowiem, że jest ono w miarę płaskie. Istnienie pasm górskich wykluczano, gdyż z badań geologicznych wynikało, że ta część Szóstego Kontynentu ma bardzo starą i sztywną skorupę, która co najmniej od kilkuset milionów lat nie podlegała procesom górotwórczym. Obszary takie są zwane kratonami i można je spotkać w wielu miejscach planety. To rdzenie kontynentów otoczone młodszymi lądami, które utworzyły się podczas późniejszych wypiętrzeń. W obrębie takich rdzeni typowych gór nie ma, a w każdym razie nie powinno być, bo te, które niegdyś istniały, dawno temu zostały zniszczone przez erozję. Jak zatem wytłumaczyć obecność Gór Gamburcewa pośrodku antarktycznego lądu? "Z pewnością są dużo młodsze niż sam kraton. Jakby w środku egipskiej piramidy znaleziono samolot" - porównuje Robin Bell.

Jest jeszcze jedna przyczyna wielkiego zainteresowania Górami Gamburcewa. Przypuszcza się, że właśnie tu narodził się lądolód, który następnie pokrył całą Antarktydę. Lodowce tworzą się tam, gdzie śnieg, który spadł zimą, nie topnieje latem. Potrzebne są więc odpowiednio niskie temperatury oraz wilgotne powietrze. Kolejne warstwy śniegu akumulują się co roku, stopniowo zamieniając się w lód. Góry, gdzie temperatury szybko spadają wraz z wysokością, są matecznikami lądolodów. Szacuje się, że około 34 mln lat temu na Antarktydzie pojawiły się pierwsze lodowce górskie - nie tylko w Górach Gamburcewa, ale również w Górach Transantarktycznych (oddzielają wschodnią część kontynentu od zachodniej) oraz w nadmorskich pasmach górskich na Ziemi Królowej Maud. Jednak to ten pierwszy region prawdopodobnie został zlodowacony najwcześniej i to stąd jęzory lodowe, po zajęciu dolin górskich, wypełzły na zewnątrz, wdzierając się na sąsiednie równiny.

Jeśli tak było, oznacza to, że właśnie w Górach Gamburcewa należy szukać najstarszego zachowanego antarktycznego lodu. Może on mieć od miliona do nawet półtora miliona lat. Aby do niego dotrzeć, trzeba jednak idealnie wybrać miejsce odwiertu. W tym celu należy wcześniej sporządzić dokładną mapę podlodowych gór - poznać przebieg dolin i grzbietów, które od 30 mln lat nie widziały światła słonecznego.

Zimno, zimniej, najzimniej

Góry Gamburcewa znajdują się w miejscu, gdzie czasza lodowa Antarktydy wznosi się najwyżej, przekraczając miejscami poziom 4 tys. m n.p.m. Obszar ten został nazwany przez polarników Dome A. Jest on położony mniej więcej w połowie drogi między biegunem południowym a wybrzeżem Oceanu Indyjskiego. W każdą stronę jest stąd około tysiąca kilometrów.

To najrzadziej odwiedzany fragment kontynentu. I równocześnie najważniejszy z punktu widzenia badań nad przeszłością ziemskiego klimatu, a także konsekwencjami jego ocieplania się w przyszłości. Stopnienie gigantycznego lądolodu Antarktydy Wschodniej podniosłoby poziom ziemskich oceanów o ponad 60 m. Dziś jest to bardzo mało prawdopodobne, ale okazuje się, że świat pod lodem nie zamarł całkowicie - w górskich dolinach i na równinach zachowały się liczne jeziora połączone ze sobą podlodowymi rzekami. Ta sieć hydrograficzna funkcjonująca kilka kilometrów poniżej powierzchni lodu wpływa na przyspieszenie lub opóźnienie tempa wędrówki spływających ku morzu olbrzymich strumieni lodowych.

Zachodnia część Antarktydy oraz jej brzegi, a także okolice bieguna południowego zostały już dość dobrze spenetrowane przez naukowców, centrum kontynentu wciąż jednak pozostaje dla nich "ziemią nieznaną". Z powodu dużej wysokości nad poziomem morza panują tam wyjątkowo niskie temperatury oraz ciśnienie powietrza. Co prawda najniższą temperaturę na Ziemi, -89,6 °C, zanotowano w rosyjskiej stacji Wostok, położonej około tysiąca kilometrów na wschód od regionu Dome A, ale podejrzewa się, że w tym drugim miejscu bywa jeszcze mroźniej, tyle że nie ma tam żadnej stałej stacji meteorologicznej, która mogłaby to zmierzyć. Za parę lat to się zmieni, ponieważ budowę stałej bazy na obszarze Dome A rozpoczęli w tym roku Chińczycy. To właśnie oni zamierzają za 2-3 lata rozpocząć rekordowy odwiert i dotrzeć do ukrytego w Górach Gamburcewa skarbu, czyli lodu liczącego ponad milion lat.

Bez człowieka ani rusz

Bell podkreśla, że choć obecnie wiele badań Antarktydy można wykonać z satelity, obecność ludzi w terenie wciąż jest konieczna, jeśli chce się wykonać dokładne pomiary.