Wiedza i Życie 10/2017
W numerze m.in.:
Technika
Latające samochody; Marek Matacz

Ewolucja
Zabawa w ciepło, zimno, Jakub Zimoch

Medycyna 
Epidemia niepamięci; Jakub Zimoch

Ornitologia
Porachunki z wróblem; Radosław Kożuszek

Astronautyka
W stronę Srebrnego Globu; Marek Matacz  
Grzyby to nie tylko banalna nóżka zwieńczona kapeluszem, tworząca jadalną bądź niejadalną całość. Są wśród nich takie osobniki, które ważą setki ton, takie, które zmieniają inne organizmy w zombi albo żywią się radioaktywnością.
Baterie – duże i małe, konstruowane na dziesiątki sposobów – będą przebojem technologicznym (i ekonomicznym) najbliższych dekad. Ziemia zmieni się w wielki magazyn prądu.
Aktualne numery
11/2017
10/2017
Kalendarium
Listopad
18
W 1934 r. amerykański lotnik Richard Byrd odkrył wulkan Mount Sidley na Antarktydzie.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-06-13
Kosmiczny łomot

(Fot. Astronauta Harrison Schmitt z misji Apollo 17 zbiera skały na powierzchni Księżyca. Była to ostatnia załogowa wyprawa na Srebrny Glob. Przywieziono z niej 117 kg grunt. NASA/Eugene Cernan)

Około 3,9 mld lat temu, kiedy Ziemia była jeszcze młodą planetą, prawdopodobnie przeżyła ciężkie bombardowanie. Do niedawna uważano, że żadna forma życia nie przetrwałaby takiego kosmicznego gradobicia. A może właśnie wtedy życie na dobre wystartowało?

Kiedy patrzymy na powierzchnię Księżyca nawet w niewielkim przybliżeniu, pierwsze, co zwykle dostrzegamy, to mrowie kraterów. Są wszechobecne. Właściwie wypełniają całą księżycową przestrzeń. Mają różne rozmiary - od małych o średnicy poniżej centymetra do olbrzymów o średnicy setek kilometrów. Skąd wzięły się te dziury? Odpowiedź na to pytanie umożliwili wiele lat temu astronauci z misji Apollo, którzy przywieźli na Ziemię 382 kg księżycowego gruntu. Były tam liczne skały powstałe w wyniku potężnych uderzeń planetoid. Wiek większości był bardzo zbliżony - miały około 3,9 mld lat.

Na tej podstawie w połowie lat 70. badacze Fouad Tera i Grenville Turner sformułowali hipotezę "księżycowego kataklizmu", który - jak sugerowali - miał całkowicie odmienić oblicze ziemskiego satelity. I wcześniej, i później meteoryty uderzały, rzecz jasna, o powierzchnię Srebrnego Globu, ale - wedle tej tezy - tylko raz w jego dziejach w dość krótkim okresie powstało ponad półtora tysiąca kraterów o średnicy powyżej 100 km oraz niezliczenie dużo mniejszych. Ów "dość krótki okres" mógł trwać od kilkunastu do nawet 200 mln lat, zatem nie należy wyobrażać sobie bombardowania jako pojedynczego zdarzenia - podkreślali badacze. Raczej były to serie powtarzających się co pewien czas intensywnych impaktów. Jednak nawet 200 mln lat w geologicznej skali czasu to nie tak znowu dużo - mniej niż 5% historii Układu Słonecznego, liczącej prawie 4,6 mld lat (Księżyc jest młodszy najwyżej o 100 mln lat). Krótki czy długi, był to w każdym razie niezwykle ważny moment w dziejach nie tylko Księżyca, ale i całego Układu.

Cenniejsze niż diamenty

oncepcja "księżycowego kataklizmu" nie została powszechnie uznana. Wciąż trwa spór, czy skały dostarczone przez statki Apollo rzeczywiście odzwierciedlają całą prawdę o wczesnych dziejach Księżyca. Jak każda hipoteza naukowa, również i ta propozycja ma licznych przeciwników. Wielu badaczy uważa, że około 3,9 mld temu zakończyła się długa epoka intensywnych zderzeń w Układzie Słonecznym, trwająca od początku jego istnienia. Zachowane na Księżycu kratery byłyby zatem pozostałością po ostatnim cyklu bombardowań, który zniszczył ślady poprzednich. Ponadto sześć amerykańskich pojazdów (a także trzy radzieckie sondy bezzałogowe Luna) lądowało zawsze w tej samej części globu. Słusznie zatem zwracano uwagę, że księżycowy grunt mógł opowiadać historię tylko tych konkretnych kraterów, w pobliżu których znajdowały się lądowiska (przede wszystkim wielkiego Mare Imbrium, czyli Morza Deszczów), a nie odnosić się do całego globu.

W 2000 roku opublikowano badania, które znacznie zmniejszyły krąg sceptyków. Barbara Cohen z University of Tennessee w Knoxville (USA) i dwaj jej współpracownicy - Tim Swindle i David Kring - sięgnęli po inne księżycowe okruchy, których nie przywiozła żadna misja kosmiczna. To meteoryty, które spadły na powierzchnię Ziemi w ostatnich milionach lat. Jest ich niewiele i są bardzo cenne - nie tylko dla nauki, ale również jako lokata kapitału (niektóre mają większą wartość niż diamenty). Pierwszy znaleziono w roku 1982 na Antarktydzie. Do tej pory zidentyfikowano około 130 księżycowych kamieni, przy czym większość odkryto dopiero po roku 2000, głównie dzięki aktywności poszukiwaczy meteorytów, którzy przemierzają pustynie Afryki i Półwyspu Arabskiego.
Zespół pod kierunkiem Cohen miał do dyspozycji znacznie mniejszy asortyment księżycowych posłańców. Do analiz wybrano tylko cztery kamienie, które - jak wskazywały analizy chemiczne - pochodziły z innych regionów Księżyca niż te odwiedzone przez sondy. We wszystkich tkwiły drobiny minerałów, które wykrystalizowały z materii skalnej stopionej podczas największych bombardowań. W żadnej z próbek nie znaleziono śladów impaktów starszych niż 3,9 mld lat. To wzmacniało hipotezę wielkiego bombardowania, które mógł w tym czasie przeżyć cały Księżyc.

A skoro on - to również i Ziemia, choć śladów tamtych zderzeń nie znajdziemy na naszej planecie, gdyż jej powierzchnia wciąż zmienia się i odmładza. Inaczej jest na martwym geologicznie Księżycu, gdzie kratery sprzed wielu miliardów lat przetrwały do dziś. Ile takich dziur impaktowych mogło powstać na Ziemi? Jeśli założyć, że w czasie krótszym niż 200 mln lat planetoidy zdołały wybić na Księżycu około 1700 kraterów o średnicy ponad 100 km, to nasz glob, znacznie przecież większy, mógł otrzymać nawet dziesięciokrotnie więcej takich ciosów - szacowali badacze. Wypada średnio jeden wielki impakt co kilkanaście tysięcy lat, co oczywiście niewiele mówi o rzeczywistym przebiegu zdarzeń, ponieważ kosmiczne ciosy najpewniej zadawane były seriami. Dla porównania, obecnie tak wielkie kratery impaktowe (np. Chicxulub w Meksyku mający średnicę około 200 km) powstają na Ziemi co 100 mln lat. Żyjemy w bardzo spokojnych czasach.

Neptun dostaje kopniaka

Co mogło być przyczyną tak dramatycznych wydarzeń? Nikt tego nie wie. Jedną z ciekawszych hipotez zaproponowano w 2005 roku. Według niej we wczesnym Układzie Słonecznym nastąpiły nagłe przetasowania planet.