Wiedza i Życie 02/2012
W numerze m.in.:

Ewolucja
Człowiek zmieszany i trochę wstrząśnięty; Marcin Ryszkiewicz
Paleoantropologia
Najbardziej ludzki Australopitek; Wojciech Pastuszka
Cywilizacja
Końska pułapka; Andrzej Hołdys
Fizyka
Niewidoczna menażeria; Weronika Śliwa
Medycyna
Pokonać cukrzycę; Edward Franek
Genetyka
Tajemnice płci; Marek Maleszewski

Ocenia się, że około 30% wszystkich zawałów serca występuje u diabetyków, a połowa z nich umiera z powodu powikłań sercowo-naczyniowych. Przez wiele lat stosowano do leczenia cukrzycy insuliny pochodzenia...
Niektórzy z nostalgią mówią o czasach, gdy po ulicach miast zamiast samochodów jeździły powozy i konne tramwaje. Można o nich powiedzieć wiele dobrego, ale nie to, że były ekologiczne i nieszkodliwe dla zdrowia.
Odkrycie niedawno w Afryce Południowej Australopithecus sediba znacząco przybliża nas do poznania początków człowieka. W wydanym w 1871 r. dziele „O pochodzeniu człowieka" Karol Darwin stwierdził, że skamieniałości...
Rzadko się zdarza, by prestiżowe czasopismo naukowe „Nature" musiało kogoś przepraszać, a jeszcze rzadziej - by przepraszało cały naród, w dodatku od dawna wymarły. Jednak tak właśnie było po artykule, w którym opisano próby...
WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krzysztof Szymborski | dodano: 2012-05-28
Doświadcz sam siebie


Fatalne skutki moich prób pozwoliły mi lepiej zrozumieć obrońców praw zwierząt. Charlie najwyraźniej uległ kompletnej dezorientacji i kiedy wołam "do nogi!" myśli, że właśnie wydałem komendę "w nogi!" i ucieka w najbliższe krzaki.

Mam nadzieję, że to niehumanitarne traktowanie zwierzęcia pozostanie tajemnicą dla miejscowej delegatury PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) i innych organizacji wal-czących o wyzwolenie zwierząt spod ludzkiej tyranii.

Ich kampania przeciwko prowadzeniu doświadczeń na zwierzętach była na tyle skuteczna, że niektórzy z zaprzyjaźnionych ze mną biologów, do niedawna znęcających się w celach naukowych nad szczurami, musieli zacząć się ukrywać i zmienić numery telefonu.




Lubię zwierzęta, chociaż niektóre bardziej od innych, i zgadzam się, że zasługują na przyzwoite traktowanie. Uważam jednak, że przyznanie zwierzętom pełni praw obywatelskich (jak postuluje australijski filozof Peter Singer) utrudniłoby niektóre badania naukowe - w szczególności prace nad nowymi lekami. Wypróbowywanie ich na zwierzętach wymagałoby bowiem ich zgody. Ekstremistom z ruchu wyzwolenia zwierząt nie można odmówić logiki - jeśli chcemy nowych lekarstw dla ludzi, to testujmy je na ludziach. Oczywiście, testy na ludziach, prowadzone są od dawien dawna. Szwajcarska firma farmakologiczna Novartis, na przykład, wstępne testy swego nowego leku psychotropowego przeprowadziła na ochotnikach, którym wstrzykiwano środek wywołujący krótkotrwałe ataki paniki. Dopiero kiedy okazało się, że zaaplikowanie eksperymentalnej pigułki przed takim zastrzykiem zmniejsza intensywność tych ataków, firma zdecydowała się na podjęcie długotrwałych i kosztownych badań klinicznych.

Raz na wozie, raz pod wozem

Eksperymentowanie na ludziach, tak jak na zwierzętach, ma jednak pewne minusy. Przekonała się o tym niedawno kompania TeGenero AG, prowadząca w Wielkiej Brytanii testy leku o nazwie TGN1412, który miał być pomocny dla ludzi cierpiących na stwardnienie rozsiane. Sześciu ochotników, którym podano rzeczywiścieTGN1412, a nie placebo, walczy o życie... Koszt, jaki poniesie kompania, z całą pewnością nie ograniczy się do 5 tys. dolarów wypła- conych każdemu "królikowi doświadczalnemu".

Przez żołądek do serca

Lekarze, którzy pragną posunąć do przodu naszą wiedzę medyczną, mogą podjąć jeszcze jeden krok - prowadzić eksperymenty na sobie samych. Tradycja w tej dziedzinie jest również bogata. Historia medycyny zna wiele przykładów bohaterskich badaczy, którzy dla dobra ludzkości truli się, zarażali groźnymi mikrobami lub głodzili, po to by znaleźć lekarstwo na nieuleczalne dotąd choroby. Przykładów nie musimy szukać daleko - jeden z ubiegłorocznych laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, australijski lekarz Barry Marshall, chcąc dowieść, że przyczyną wrzodów żołądka jest bakteria Helicobacter pylori, w 1984 roku wypił szklaneczkę pełną tych stworzonek i wnet dostał zapalenia żołądka.

Inny noblista, niemiecki kardiolog Werner Forssmann (otrzymał nagrodę w 1956 roku), aby wykazać, że możliwe jest wprowadzenie cewnika do żywego, bijącego serca, wsadził sobie w 1929 roku rurkę do żyły na łokciu i wepchnął ją aż do wnętrza serca, a następnie kazał się prześwietlić. Chciał dowieść sceptykom, że można przeżyć podobną operację. Nauka, nie tylko medycyna, zawdzięcza wiele ludziom, którzy wystawili sami siebie na ciężkie próby dla jej dobra.

Odkryj w sobie naukowca 

Tradycja samodoświadczania pozostała żywa i dziś pewną sławę, jako swego rodzaju model samowystarczalnego badacza, zdobył Seth Roberts, profesor psychologii z Berkeley, którego motywacja była bardziej osobista. Jako młody człowiek, Roberts, jak wielu jego rówieśników, cierpiał na kilka typowych dolegliwości właś- ciwych wiekowi dojrzewania. Miał trądzik, często popadał w łagodne stany dep- resyjne, źle sypiał i na domiar wszystkiego był otyły.

Dziś ma 52 lata, wygląda na 42, jest szczupły, ma gładką cerę, dobry humor i żadnych problemów ze snem. Sukces nie przyszedł mu łatwo, bowiem wymagał 12 lat eksperymentowania na własnym organizmie. Przez pewien czas, na przykład, Roberts wypijał 5 l wody dziennie, aby obniżyć swą wagę. Dziś pije jej już mniej, bo odkrył, że może się skutecznie odchudzić, popijając między posiłkami roztwór fruktozy, na zmianę z olejem z oliwek. Potem można jeść ile się chce - ale po takiej "przekąsce" trzeba zadowolić się małym posiłkiem.

Jeszcze ciekawsze były jego odkrycia dotyczące bezsenności i depresji. Okazało się, że oglądanie "gadających głów" w porannym programie telewizyjnym poprawiało jego nastrój, a spędzenie co najmniej 8 godzin dziennie na stojąco eliminowało bezsenność. Niektórzy uczeni kwestionują naukową wartość jego odkryć - brak ślepych prób, statystycznych porównań itd. Badania, które prowadził, mają jednak jedną niewątpliwą zaletę - może je już dziś kontynuować każdy młody człowiek (z trądzikiem czy bez), którego ambicją jest wzbogacenie ludzkiej wiedzy. I nie musi męczyć zwierząt.