ziemia
Autor: Darek Karp | dodano: 2016-12-21
Fanfary znad wielkich bagien

Fot. Izabela Karp

 

Te piękne i bardzo dostojne ptaki sylwetką przypominają nieco czaple i bociany. Na tym jednak podobieństwo między nimi się kończy. Żurawie nie należą bowiem do rzędu ptaków brodzących ani żadnej z tych ptasich rodzin. W systematyce awifauny ulokowane są w rzędzie żurawiowych i rodzinie żurawi. Natomiast pod względem cech anatomicznych są bliżej spokrewnione z ptakami z rodziny dropi oraz chruścieli, jak łyski, wodniki i derkacze.

Rytuał zaślubin

Moją opowieść o życiu tych fascynujących ptaków pozwolę sobie zacząć od wczesnej wiosny. Powrót żurawi z zimowisk przypada na pierwszą połowę marca. Niejednokrotnie bywa i tak, że przedwiośnie w niektórych regionach Polski wita je śniegiem i mrozem. Ptaki przylatujące w grupach szybko dobierają się w pary i zajmują tereny lęgowe, które są często tymi samymi rewirami co w latach poprzednich. Każdego ranka trąbią swój hejnał, informując inne pary, że ten rewir jest już zajęty.
Żurawie małżeństwa trwają wiele lat, często przez całe życie. Tak jak u innych gatunków tuż przed założeniem gniazda ptaki te biorą ślub bądź odnawiają zaślubiny, co poprzedzają toki i zaloty. Widowisko to w połączeniu z żurawim tańcem jest niezwykle spektakularne. W repertuarze miłosnego baletu znajdują się przeróżne taneczne elementy. Z rozpostartymi skrzydłami ptaki biegają w kółko, podskakują, podfruwają, z szacunkiem kłaniają się sobie nawzajem, aby po chwili pozorować ataki na krzaki czy gałęzie. Potrafią też w tej euforii podrzucać dziobami kępy trawy lub różne patyki. Przez cały ten czas rozmawiają ze sobą, chaotycznie pokrzykując. W końcowej fazie każdego aktu wyprężają ciało, kierują szyje ku niebu i odzywają się zgodnymi, powtarzającymi się jedne po drugich dźwięcznymi fanfarami…
Gdy skończy się rytuał zaślubin, żurawie, nie ociągając się, czym prędzej przystępują do budowy gniazda, które starają się ulokować w bezpiecznym miejscu. Najbardziej typowym dla tych ptaków siedliskiem są stare rozległe olsy lub dzikie bagna, na których rosną zarośla i trzciny. Z takiego to materiału budowlanego powstają ich domy. Odpowiednio ułożona i spleciona roślinność tworzy gniazda, które przypominają kopce lub okrągłe platformy o średnicy około metra. Na samym środku tych dość mocnych konstrukcji znajduje się małe wgłębienie, w którym składane są najczęściej dwa spore jaja. Przeważnie dotrzeć do takich gniazd można jedynie przez wodę lub bagno, co chroni te ptaki przed nieproszonymi gośćmi.

Lenistwo nie popłaca

W okresie lęgowym żurawie wiodą bardzo skryty tryb życia i bez potrzeby rzadko odzywają się w obrębie gniazda. Jaja wysiadywane są na zmianę przez oba ptaki. Trwa to mniej więcej 30 dni. Gdy jeden z żurawi wysiaduje, drugi w tym czasie żeruje i czuwa nad bezpieczeństwem lęgu, w razie zagrożenia wydając krótki, tylko im znany sygnał dźwiękowy. W zależności od skali niebezpieczeństwa partner wysiadujący jaja kuli się, by być mniej widocznym, lub przygarbiony umyka przez zarośla, nie wydając żadnego dźwięku, aby nie zdradzić intruzowi miejsca zniesienia jaj.
Dopiero gdy oddali się na bezpieczną odległość od gniazda, alarmuje wszystkich krzykiem i odlatuje, aby odciągnąć uwagę od miejsca lęgu.
Kilka lat temu z jednej z moich czatowni obserwacyjnych widziałem niezwykłą scenę. Zbliżał się koniec kwietnia. Ogromna kula wschodzącego słońca pierwszymi promieniami przedzierała się przez stary urokliwy ols. Pomarańczowe światło rozświetliło duże, otoczone wodą gniazdo, w którym żuraw spokojnie wysiadywał jaja. Co jakiś czas wyciągał długą szyję, by sięgnąć dziobem po stare trzciny, które sprawnie utykał w gnieździe, umacniając jego konstrukcję. Czasami stawał na nogi i z wielką troską przewracał dziobem jaja, by równomiernie je ogrzewać. Zewsząd dochodziły przeróżne odgłosy ptaków zaczynających nowy dzień. W pewnej chwili rozległo się ostrzegawcze trukanie drugiego żurawia. Usłyszawszy ten odgłos, ptak siedzący na gnieździe złożył długą szyję i cały się skulił, aby zniknąć za zasłoną zarośli i bagiennych szuwarów. Przez mały wizjer w swoim szałasie zauważyłem w oddali, jak drugi ptak, będący na straży, w komiczny sposób udaje kalekę ze zwichniętym skrzydłem. Zanim zdążyłem się zastanowić, po co ten teatr, zza wielkiej olszyny wyłoniło się z krzaków stare wilczysko, wyglądające na samotnego osobnika odłączonego już od watahy. I chociaż żurawie nie są wilczymi rarytasami, wygłodzony drapieżnik, mający trudności ze zdobyciem w pojedynkę lepszego pokarmu, zainteresował się łatwą zdobyczą. Żuraw jednak był bardzo czujny. Dopuszczał wilka na kilka metrów, po czym na chwilę zdrowiał, aby po kilkudziesięciu metrach znowu udawać inwalidę i łatwą zdobycz. Wyglądało to komicznie, ale dzielny zestresowany żuraw w mistrzowski sposób odciągnął drapieżnika od swojego największego skarbu – gniazda. Gdyby wilk je odnalazł, na pewno z wielką przyjemnością zjadłby jaja, które dla drapieżników są delikatesami.
Żurawie nierzadko narażone są na straty lęgów spowodowane różnymi czynnikami. Czasami przyczyniają się do tego drapieżniki, innym razem gniazdo zniszczy przechodząca przez bagno wataha dzików lub łoś, który niespecjalnie zwraca uwagę na to, po czym stąpa. Niekiedy wskutek opadów deszczu podnosi się stan wody i dochodzi do zalania gniazda. Ten przypadek szczególnie dotyczy budowli przygotowanych przez bardziej leniwe ptaki. Tak, tak, lenistwo dotyczy nie tylko ludzi, ale i wielu przedstawicieli świata zwierząt. Niejednokrotnie spotykałem zamiast kopców wyniesionych kilkadziesiąt centymetrów nad powierzchnię wody niskie budowle, słabe konstrukcyjnie. Po stracie lęgu wiele ptaków stara się ponownie założyć gniazdo. Dość szybko wyszukują one nowe miejsce, gdyż doskonale wiedzą, że czasu na wychowanie młodych do jesiennych odlotów nie mają wcale tak dużo.
W większości przypadków pisklęta żurawi pojawiają się w gniazdach w pierwszych dniach maja. Rodzice są bardzo troskliwi. Pilnują wykluwania i pomagają maluchom wydostać się na świat, obłupując twarde skorupy jaj. Małe wyglądają jak pluszaki. Mają żółtocynamonowy kolor, grube nóżki i nieco wydłużoną już szyję. Po wylęgu żurawiki pozostają w gnieździe jedynie 2–3 dni (są typowymi zagniazdownikami). Potem rodzice zabierają je do swego królestwa, aby od pierwszych dni uczyły się szukania pożywienia i przetrwania w tym trudnym bagiennym terenie. Podczas pierwszych spacerów pisklaki pozostają pod baczną opieką ptaków dorosłych, które pokazują im drogę, usuwają przeszkody i dbają o bezpieczeństwo maluchów. Żurawiątka, podobnie jak małe gęsi i kaczki, potrafią pływać od urodzenia, co niejednokrotnie ratuje im życie. Ciekawostką może być to, że małe rodzeństwo jest często do siebie wrogo nastawione. Czasem z powodu tej rywalizacji dorosłe ptaki rozdzielają zadziorne pisklaki i przez pewien czas (kilka tygodni) każdy rodzic z osobna prowadza jednego młodego. Gdy ptaki podrosną, ponownie się łączą, tworząc szczęśliwą rodzinę.

Żurawia ciekawość

Żurawie są bardzo czujne i płochliwe, a w patrolowaniu okolicy pomaga im doskonały wzrok. Na widok człowieka zrywają się, często już z odległości 100 m. Obserwując te ptaki od wielu lat, zauważyłem, że pomimo swojej nieufności zwierzęta te są sympatyczne i ciekawskie. Te wszystkie ich atuty sprawiły, że dawniej były ptakami mile widzianymi na dworach czy plebaniach. Co więcej, miały tam do wykonania swoje zadania. Pracowały jako strażnicy utrzymujący porządek wśród kur, kogutów, kaczek i innego drobiu.
Przed kilku laty mieliśmy przyjemność poznać te umiejętności żurawi osobiście, wychowując przez cztery miesiące młodego osobnika. Mały, najwyżej kilkudniowy pisklak, którego znalazłem w starym olsie, był zaplątany w gęste turzyce i przygnieciony gałęzią z pobliskiego drzewa. Biedny, wyziębiony i ledwie żywy ptak potrzebował natychmiastowej pomocy. Bez namysłu ulokowałem go za pazuchą, by ogrzać swoim ciałem, i czym prędzej ruszyłem do swojej leśnej chaty. Tam cała rodzina zabrała się do pomocy małemu żurawiowi.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 1/2017

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 01/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2017
04/2017
Kalendarium
Maj
1
W 1949 r. Gerard Kuiper odkrył Nereidę, jeden z księżyców Neptuna.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Darek Karp | dodano: 2016-12-21
Fanfary znad wielkich bagien

Fot. Izabela Karp

 

Te piękne i bardzo dostojne ptaki sylwetką przypominają nieco czaple i bociany. Na tym jednak podobieństwo między nimi się kończy. Żurawie nie należą bowiem do rzędu ptaków brodzących ani żadnej z tych ptasich rodzin. W systematyce awifauny ulokowane są w rzędzie żurawiowych i rodzinie żurawi. Natomiast pod względem cech anatomicznych są bliżej spokrewnione z ptakami z rodziny dropi oraz chruścieli, jak łyski, wodniki i derkacze.

Rytuał zaślubin

Moją opowieść o życiu tych fascynujących ptaków pozwolę sobie zacząć od wczesnej wiosny. Powrót żurawi z zimowisk przypada na pierwszą połowę marca. Niejednokrotnie bywa i tak, że przedwiośnie w niektórych regionach Polski wita je śniegiem i mrozem. Ptaki przylatujące w grupach szybko dobierają się w pary i zajmują tereny lęgowe, które są często tymi samymi rewirami co w latach poprzednich. Każdego ranka trąbią swój hejnał, informując inne pary, że ten rewir jest już zajęty.
Żurawie małżeństwa trwają wiele lat, często przez całe życie. Tak jak u innych gatunków tuż przed założeniem gniazda ptaki te biorą ślub bądź odnawiają zaślubiny, co poprzedzają toki i zaloty. Widowisko to w połączeniu z żurawim tańcem jest niezwykle spektakularne. W repertuarze miłosnego baletu znajdują się przeróżne taneczne elementy. Z rozpostartymi skrzydłami ptaki biegają w kółko, podskakują, podfruwają, z szacunkiem kłaniają się sobie nawzajem, aby po chwili pozorować ataki na krzaki czy gałęzie. Potrafią też w tej euforii podrzucać dziobami kępy trawy lub różne patyki. Przez cały ten czas rozmawiają ze sobą, chaotycznie pokrzykując. W końcowej fazie każdego aktu wyprężają ciało, kierują szyje ku niebu i odzywają się zgodnymi, powtarzającymi się jedne po drugich dźwięcznymi fanfarami…
Gdy skończy się rytuał zaślubin, żurawie, nie ociągając się, czym prędzej przystępują do budowy gniazda, które starają się ulokować w bezpiecznym miejscu. Najbardziej typowym dla tych ptaków siedliskiem są stare rozległe olsy lub dzikie bagna, na których rosną zarośla i trzciny. Z takiego to materiału budowlanego powstają ich domy. Odpowiednio ułożona i spleciona roślinność tworzy gniazda, które przypominają kopce lub okrągłe platformy o średnicy około metra. Na samym środku tych dość mocnych konstrukcji znajduje się małe wgłębienie, w którym składane są najczęściej dwa spore jaja. Przeważnie dotrzeć do takich gniazd można jedynie przez wodę lub bagno, co chroni te ptaki przed nieproszonymi gośćmi.

Lenistwo nie popłaca

W okresie lęgowym żurawie wiodą bardzo skryty tryb życia i bez potrzeby rzadko odzywają się w obrębie gniazda. Jaja wysiadywane są na zmianę przez oba ptaki. Trwa to mniej więcej 30 dni. Gdy jeden z żurawi wysiaduje, drugi w tym czasie żeruje i czuwa nad bezpieczeństwem lęgu, w razie zagrożenia wydając krótki, tylko im znany sygnał dźwiękowy. W zależności od skali niebezpieczeństwa partner wysiadujący jaja kuli się, by być mniej widocznym, lub przygarbiony umyka przez zarośla, nie wydając żadnego dźwięku, aby nie zdradzić intruzowi miejsca zniesienia jaj.
Dopiero gdy oddali się na bezpieczną odległość od gniazda, alarmuje wszystkich krzykiem i odlatuje, aby odciągnąć uwagę od miejsca lęgu.
Kilka lat temu z jednej z moich czatowni obserwacyjnych widziałem niezwykłą scenę. Zbliżał się koniec kwietnia. Ogromna kula wschodzącego słońca pierwszymi promieniami przedzierała się przez stary urokliwy ols. Pomarańczowe światło rozświetliło duże, otoczone wodą gniazdo, w którym żuraw spokojnie wysiadywał jaja. Co jakiś czas wyciągał długą szyję, by sięgnąć dziobem po stare trzciny, które sprawnie utykał w gnieździe, umacniając jego konstrukcję. Czasami stawał na nogi i z wielką troską przewracał dziobem jaja, by równomiernie je ogrzewać. Zewsząd dochodziły przeróżne odgłosy ptaków zaczynających nowy dzień. W pewnej chwili rozległo się ostrzegawcze trukanie drugiego żurawia. Usłyszawszy ten odgłos, ptak siedzący na gnieździe złożył długą szyję i cały się skulił, aby zniknąć za zasłoną zarośli i bagiennych szuwarów. Przez mały wizjer w swoim szałasie zauważyłem w oddali, jak drugi ptak, będący na straży, w komiczny sposób udaje kalekę ze zwichniętym skrzydłem. Zanim zdążyłem się zastanowić, po co ten teatr, zza wielkiej olszyny wyłoniło się z krzaków stare wilczysko, wyglądające na samotnego osobnika odłączonego już od watahy. I chociaż żurawie nie są wilczymi rarytasami, wygłodzony drapieżnik, mający trudności ze zdobyciem w pojedynkę lepszego pokarmu, zainteresował się łatwą zdobyczą. Żuraw jednak był bardzo czujny. Dopuszczał wilka na kilka metrów, po czym na chwilę zdrowiał, aby po kilkudziesięciu metrach znowu udawać inwalidę i łatwą zdobycz. Wyglądało to komicznie, ale dzielny zestresowany żuraw w mistrzowski sposób odciągnął drapieżnika od swojego największego skarbu – gniazda. Gdyby wilk je odnalazł, na pewno z wielką przyjemnością zjadłby jaja, które dla drapieżników są delikatesami.
Żurawie nierzadko narażone są na straty lęgów spowodowane różnymi czynnikami. Czasami przyczyniają się do tego drapieżniki, innym razem gniazdo zniszczy przechodząca przez bagno wataha dzików lub łoś, który niespecjalnie zwraca uwagę na to, po czym stąpa. Niekiedy wskutek opadów deszczu podnosi się stan wody i dochodzi do zalania gniazda. Ten przypadek szczególnie dotyczy budowli przygotowanych przez bardziej leniwe ptaki. Tak, tak, lenistwo dotyczy nie tylko ludzi, ale i wielu przedstawicieli świata zwierząt. Niejednokrotnie spotykałem zamiast kopców wyniesionych kilkadziesiąt centymetrów nad powierzchnię wody niskie budowle, słabe konstrukcyjnie. Po stracie lęgu wiele ptaków stara się ponownie założyć gniazdo. Dość szybko wyszukują one nowe miejsce, gdyż doskonale wiedzą, że czasu na wychowanie młodych do jesiennych odlotów nie mają wcale tak dużo.
W większości przypadków pisklęta żurawi pojawiają się w gniazdach w pierwszych dniach maja. Rodzice są bardzo troskliwi. Pilnują wykluwania i pomagają maluchom wydostać się na świat, obłupując twarde skorupy jaj. Małe wyglądają jak pluszaki. Mają żółtocynamonowy kolor, grube nóżki i nieco wydłużoną już szyję. Po wylęgu żurawiki pozostają w gnieździe jedynie 2–3 dni (są typowymi zagniazdownikami). Potem rodzice zabierają je do swego królestwa, aby od pierwszych dni uczyły się szukania pożywienia i przetrwania w tym trudnym bagiennym terenie. Podczas pierwszych spacerów pisklaki pozostają pod baczną opieką ptaków dorosłych, które pokazują im drogę, usuwają przeszkody i dbają o bezpieczeństwo maluchów. Żurawiątka, podobnie jak małe gęsi i kaczki, potrafią pływać od urodzenia, co niejednokrotnie ratuje im życie. Ciekawostką może być to, że małe rodzeństwo jest często do siebie wrogo nastawione. Czasem z powodu tej rywalizacji dorosłe ptaki rozdzielają zadziorne pisklaki i przez pewien czas (kilka tygodni) każdy rodzic z osobna prowadza jednego młodego. Gdy ptaki podrosną, ponownie się łączą, tworząc szczęśliwą rodzinę.

Żurawia ciekawość

Żurawie są bardzo czujne i płochliwe, a w patrolowaniu okolicy pomaga im doskonały wzrok. Na widok człowieka zrywają się, często już z odległości 100 m. Obserwując te ptaki od wielu lat, zauważyłem, że pomimo swojej nieufności zwierzęta te są sympatyczne i ciekawskie. Te wszystkie ich atuty sprawiły, że dawniej były ptakami mile widzianymi na dworach czy plebaniach. Co więcej, miały tam do wykonania swoje zadania. Pracowały jako strażnicy utrzymujący porządek wśród kur, kogutów, kaczek i innego drobiu.
Przed kilku laty mieliśmy przyjemność poznać te umiejętności żurawi osobiście, wychowując przez cztery miesiące młodego osobnika. Mały, najwyżej kilkudniowy pisklak, którego znalazłem w starym olsie, był zaplątany w gęste turzyce i przygnieciony gałęzią z pobliskiego drzewa. Biedny, wyziębiony i ledwie żywy ptak potrzebował natychmiastowej pomocy. Bez namysłu ulokowałem go za pazuchą, by ogrzać swoim ciałem, i czym prędzej ruszyłem do swojej leśnej chaty. Tam cała rodzina zabrała się do pomocy małemu żurawiowi.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 1/2017