człowiek
Autor: Mirosław Dworniczak | dodano: 2017-01-27
Witamina C

Kwas L-askorbinowy, bo tak chemicy nazywają witaminę C, to związek chemiczny zbliżony nieco budową do znanej wszystkim glukozy, czyli cegiełki tworzącej zwykły cukier. Powszechnie wiadomo, że źródłem witaminy C są przede wszystkim rośliny. Jednak większość zwierząt także syntetyzuje tę niezbędną dla zdrowia substancję. Brak tej zdolności jest skutkiem mutacji (a właściwie szeregu mutacji) jednego z genów odpowiedzialnych za wytwarzanie enzymu będącego katalizatorem ostatniego etapu biosyntezy kwasu L-askorbinowego. Zmiany w materiale genetycznym spowodowały, że takie zwierzęta jak pstrąg, łosoś, kawia domowa (dawniejsza nazwa: świnka morska) czy kapibara oraz niektóre rasy psów, np. dalmatyńczyki, nie syntetyzują tej witaminy. Dotyczy to również ssaków naczelnych (w tej grupie oczywiście jest także człowiek). Współczesne badania procesów mutacji wykazały, że w przypadku różnych gatunków naczelnych zmiana w DNA nastąpiła u wspólnego przodka, natomiast u nietoperzy i kawiowatych zdarzyło się to później, niezależnie od mutacji u naczelnych. W przypadku ryb do mutacji doszło u przodka ryb doskonałokostnych (popularnie zwanych kostnoszkieletowymi), które obecnie stanowią większość ryb występujących na Ziemi. Z kolei ryby chrzęstnoszkieletowe, takie jak rekin, nadal potrafią syntetyzować witaminę C. Co ciekawe, biosynteza witaminy C przebiega zupełnie inną drogą u roślin i u zwierząt, ale oba szlaki syntetyczne dają identyczną cząsteczkę.



Kamienie w nerkach

Należy podkreślić, że związek ten jest mało odporny na wysoką temperaturę, światło słoneczne oraz tlen z powietrza. Warto o tym pamiętać podczas przygotowywania posiłków. Jeśli natką pietruszki posypiemy kanapkę, dostarczymy organizmowi pewną ilość witaminy. Gdy jednak użyjemy jej do poprawienia smaku rosołu, większość tego związku ulegnie rozkładowi. Identyczna sytuacja zachodzi w przypadku dodawania plasterka cytryny czy też naturalnego soku cytrynowego do gorącej herbaty. Owszem, będziemy mieli ciekawszy kwaskowy smak, ale witaminy C w tym napoju będzie już naprawdę niewiele. To samo dotyczy ziemniaków – gotowanie pozbawia je cennej witaminy.
Dlatego też specjaliści zalecają raczej spożywanie surowych, nieprzetworzonych owoców zawierających witaminę C. Najwięcej jej znajdziemy w owocach aceroli (malpigia granatolistna, zwana też wiśnią z Barbadosu) – 1500–2500 mg w ich 100 g. Spośród owoców mniej egzotycznych mamy jej dużo w owocach róży (420 mg/100 g) czy papryce (100 mg/100 g). Znacznie mniej jest w cytrynie czy pomarańczy (około 55 mg/100 g). Organizmy zwierząt produkują jej o wiele mniej. Najwięcej znajdziemy w wątrobie wołowej (30 mg/100 g), ale obecna jest też np. w mleku krowim, choć jest tam jej zaledwie 1 mg/100 g.
Szacuje się, że organizm dorosłego człowieka potrzebuje około 90 mg witaminy C na dobę. Wartość ta powinna być większa (mniej więcej o 35 mg na dobę) w przypadku ludzi palących papierosy oraz biernych palaczy. Wynika to z tego, że dym tytoniowy zawiera m.in. olbrzymie ilości wolnych rodników, które bardzo szybko reagują z kwasem askorbinowym, zmniejszając jego efektywne stężenie w osoczu. Nieco większych dawek potrzebują także kobiety w ciąży oraz matki karmiące (zalecana dawka to 120 mg na dobę). Niestety długotrwałe przyjmowanie dużych (powyżej 500 mg) dawek witaminy C może także mieć skutki uboczne. Szczególnie powinny brać to pod uwagę osoby ze skłonnością do tworzenia kamieni nerkowych szczawianowych oraz moczanowych, ponieważ wydalany z organizmu nadmiar tego związku sprzyja ich krystalizacji.

Fakty i mity

Spotykamy się często z opiniami, że witamina C powinna być stosowana w przypadku wielu schorzeń. W zasadzie wszyscy uznają za pewnik, że suplementacja nią zapobiega przeziębieniom. Okazuje się jednak, że jest to szeroko rozpowszechniony mit. 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2017

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Wrzesień
25
W 1906 r. urodził się Dymitr Szostakowicz, rosyjski kompozytor, uznawany za jednego z najwybitniejszych symfoników XX w.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Mirosław Dworniczak | dodano: 2017-01-27
Witamina C

Kwas L-askorbinowy, bo tak chemicy nazywają witaminę C, to związek chemiczny zbliżony nieco budową do znanej wszystkim glukozy, czyli cegiełki tworzącej zwykły cukier. Powszechnie wiadomo, że źródłem witaminy C są przede wszystkim rośliny. Jednak większość zwierząt także syntetyzuje tę niezbędną dla zdrowia substancję. Brak tej zdolności jest skutkiem mutacji (a właściwie szeregu mutacji) jednego z genów odpowiedzialnych za wytwarzanie enzymu będącego katalizatorem ostatniego etapu biosyntezy kwasu L-askorbinowego. Zmiany w materiale genetycznym spowodowały, że takie zwierzęta jak pstrąg, łosoś, kawia domowa (dawniejsza nazwa: świnka morska) czy kapibara oraz niektóre rasy psów, np. dalmatyńczyki, nie syntetyzują tej witaminy. Dotyczy to również ssaków naczelnych (w tej grupie oczywiście jest także człowiek). Współczesne badania procesów mutacji wykazały, że w przypadku różnych gatunków naczelnych zmiana w DNA nastąpiła u wspólnego przodka, natomiast u nietoperzy i kawiowatych zdarzyło się to później, niezależnie od mutacji u naczelnych. W przypadku ryb do mutacji doszło u przodka ryb doskonałokostnych (popularnie zwanych kostnoszkieletowymi), które obecnie stanowią większość ryb występujących na Ziemi. Z kolei ryby chrzęstnoszkieletowe, takie jak rekin, nadal potrafią syntetyzować witaminę C. Co ciekawe, biosynteza witaminy C przebiega zupełnie inną drogą u roślin i u zwierząt, ale oba szlaki syntetyczne dają identyczną cząsteczkę.



Kamienie w nerkach

Należy podkreślić, że związek ten jest mało odporny na wysoką temperaturę, światło słoneczne oraz tlen z powietrza. Warto o tym pamiętać podczas przygotowywania posiłków. Jeśli natką pietruszki posypiemy kanapkę, dostarczymy organizmowi pewną ilość witaminy. Gdy jednak użyjemy jej do poprawienia smaku rosołu, większość tego związku ulegnie rozkładowi. Identyczna sytuacja zachodzi w przypadku dodawania plasterka cytryny czy też naturalnego soku cytrynowego do gorącej herbaty. Owszem, będziemy mieli ciekawszy kwaskowy smak, ale witaminy C w tym napoju będzie już naprawdę niewiele. To samo dotyczy ziemniaków – gotowanie pozbawia je cennej witaminy.
Dlatego też specjaliści zalecają raczej spożywanie surowych, nieprzetworzonych owoców zawierających witaminę C. Najwięcej jej znajdziemy w owocach aceroli (malpigia granatolistna, zwana też wiśnią z Barbadosu) – 1500–2500 mg w ich 100 g. Spośród owoców mniej egzotycznych mamy jej dużo w owocach róży (420 mg/100 g) czy papryce (100 mg/100 g). Znacznie mniej jest w cytrynie czy pomarańczy (około 55 mg/100 g). Organizmy zwierząt produkują jej o wiele mniej. Najwięcej znajdziemy w wątrobie wołowej (30 mg/100 g), ale obecna jest też np. w mleku krowim, choć jest tam jej zaledwie 1 mg/100 g.
Szacuje się, że organizm dorosłego człowieka potrzebuje około 90 mg witaminy C na dobę. Wartość ta powinna być większa (mniej więcej o 35 mg na dobę) w przypadku ludzi palących papierosy oraz biernych palaczy. Wynika to z tego, że dym tytoniowy zawiera m.in. olbrzymie ilości wolnych rodników, które bardzo szybko reagują z kwasem askorbinowym, zmniejszając jego efektywne stężenie w osoczu. Nieco większych dawek potrzebują także kobiety w ciąży oraz matki karmiące (zalecana dawka to 120 mg na dobę). Niestety długotrwałe przyjmowanie dużych (powyżej 500 mg) dawek witaminy C może także mieć skutki uboczne. Szczególnie powinny brać to pod uwagę osoby ze skłonnością do tworzenia kamieni nerkowych szczawianowych oraz moczanowych, ponieważ wydalany z organizmu nadmiar tego związku sprzyja ich krystalizacji.

Fakty i mity

Spotykamy się często z opiniami, że witamina C powinna być stosowana w przypadku wielu schorzeń. W zasadzie wszyscy uznają za pewnik, że suplementacja nią zapobiega przeziębieniom. Okazuje się jednak, że jest to szeroko rozpowszechniony mit. 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2017